Zegar wybił siódmą nad ranem.
Ruby Mallory z trudem wygramoliła
się z łóżka. Po imprezowym weekendzie nastał poniedziałek – znienawidzony dzień
siedemnastolatki.
Leniwym krokiem doszła do dużej
łazienki. Przemyła zaspane oczy, jak i całą twarz, po czym spojrzała w
kwadratowe lustro wiszące nad kranem. Prychnęła z niezadowolenia. Jej twarz w
kształcie serca wydawała się bledsza niż zwykle, a wręcz biała. Słodkie bladoróżowe
usta wykrzywiła w grymasie. Mały, lekko zadziorny nos jako jedyny prezentował
się wyśmienicie. Oczy, które ród Mallory’ów dziedziczył z pokolenia na
pokolenie – duże, zielono-srebrne, które prawie zawsze wyrażały mądrość, jak i nudność
współczesnym światem i, z których tym razem można było wyczytać jedynie kac po
wczorajszym wieczorze. Kasztanowe, lekko kręcone włosy sięgały aż do idealnych
bioder nastolatki. Była szczupła i wysoka i…
.. I niezwykle piękna.
Żaden śmiertelnik nie zdołał
dorównać jej urodą. Cóż się dziwić, nie dość, że była istotą nieśmiertelną, to
na dodatek pochodziła z linii prostej od najstarszej czarownicy na świecie –
Crystal Mallory. Prapraprapraprababcia
siedemnastolatki poczęła córkę. Jej córka urodziła swoja córkę, zaś córka córki
kolejną. Każda czarownica z rodu Mallory’ów miała jedną córkę, która
dziedziczyła ‘tron’ nad całym światem czarownic i czarodziejów. Przyjmowały
także imiona różnych kamieni szlachetnych. Crystal oznacza kryształ. Ruby
znaczy rubin. A wychowanka nastolatki, jej babcia, nazywa się Amber, czyli
bursztyn.
Dlaczego Ruby wychowywała babcia?
Otóż, gdy dziewczyna obchodziła swoje drugie urodziny na skromną imprezę
dostały się wampiry. Oczywiście wtedy czarownice i wampiry żyły w zgodzie. Ale
dwójka tych krwiopic zbuntowała się i zabiła rodziców Ruby – jej matkę - Sapphire, dziedziczkę tronu i ojca - Jamesa, potężnego
czarodzieja z rodu Poole’ów. Oczywiście ród władający wampirami – Temple, skazał dwójkę wariatów na śmierć, jednak nie
poprawiło to stosunków świata czarownic z światem wampirów. Od tych piętnastu
lat oba światy się nienawidzą.
Aktualnie światem czarownic rządzi
babcia Ruby – Amber. Siedemnastolatka jest jej następczynią, a zarazem
księżniczką. Czy to oznacza, że codziennie pokazuje się z ochroną, by nie
zdarzyła się taka katastrowa jak piętnaście lat temu? Nie. Ruby zrezygnowała z
tego przywileju. Zamiast tego cieszy się młodością i zachowuje jak zwyczajna
nastolatka. Chodzi do szkoły w Los Angeles – stolicy wszystkich czarownic i
czarodziejów, wampirów i wilkołaków. Uwielbia się bawić – nowy weekend = nowa
impreza.
Ruby nienawidziła z całego serca
wampirów. Przez nich nie miała okazji poznać swoich rodziców (jak wspomniałam
zostali zabici, gdy dziewczyna miała 2 latka). Jedyną pamiątką po rodzicach
jest zdjęcie – czarnowłosy, wysoki mężczyzna stojący obok prześlicznej brunetki
o niesamowitych zielono-srebrnych oczach, która trzymała na rękach uradowane
dziecko o identycznych patrzadłach i uśmiechu. ..
*
Siedemnastolatka jeszcze raz przemyła
twarz, po czym z niezwykłą delikatnością włożyła na siebie zwykłe czarne rurki
i biały T-shirt. Do tego ciemne trampki,
szybkie przeczesanie włosów, które i tak zawsze wyglądały idealnie i już. Jest
gotowa.
Zeszła ruchem modelek po purpurowych
schodach. Na dole siedziała Amber Mallory – najbardziej kochana osoba na
świecie przez Ruby i czarownice. Babcia
miała powyżej osiemdziesięciu lat, ale dalej wyglądała pięknie. Lekko zgarbiona,
ale i tak dostojna kobieta. Jej włosy przeplatały się – kasztanowo-szare. I
przyciągające oczy – identyczne jak oczy Ruby, Sapphire, Crystal i innych potomek Crystal Mallory.
Ruby podeszłą do babki całując
powietrze obok jej policzka i wyszła, zanim staruszka cokolwiek powiedziała.
Szkoła dziewczyny znajdowała się pół
mili od jej domu, dlatego zawsze chodziła do niej pieszo. Szła wolnym tempem
rozmyślając o swoim śnie.. Każda czarownica z rodu Mallory otrzymywała
dodatkową moc, której nie posiadała żadna inna czarownica na świecie. Amber, na
przykład, miała zdolność czytania w myślach zarówno człowieka, jak i istoty
nadprzyrodzonej. Dlatego jej wnuczka nic nie potrafiła przed nią ukryć. Za to
Ruby miała prorocze sny. Niestety, nie zawsze wiedziała o co w nich chodzi.
Były to zazwyczaj strzępki jakiś scen, które miały niedługo się zdarzyć.
Dzisiejszej nocy śniła jej się wielka komnata, po której środku stał ołtarz.
Obraz szybko zmienił się na dziewczynę idącą w przepięknej, białej sukni
ślubnej i długim welonie na głowie. Ruby nie zdołała zobaczyć jej twarz, bowiem
dziewczyna szła odwrócona do niej tyłem. Kolejny obraz – jej babcia, Amber
Mallory, stojąca w jedwabnej sukni wycierająca chusteczką łzy pod ślicznymi
oczami. Następna scena przedstawiała jakiegoś chłopaka. Tym razem Ruby widziała
jego twarz – był niesamowicie przystojny. Włosy koloru mieniącego się w słońcu
zboża i hipnotyzujące, błękitne jak niebo oczy. Nie mógł być człowiekiem..
Ruby otrząsnęła się. Doszła już do
szkoły – wielkiego, szarego budynku. Nic specjalnego. Poprawiła spadającą z
ramienia torbę i pewnym krokiem przeszła przez bramy ,,młodzieżowego
więzienia”. Do tej szkoły chodziły zarówno istoty nadprzyrodzone, jak i ludzie.
Biedaki, nie mieli zielonego pojęcia, że istnieją czarownice, wilkołaki i
wampiry, byli święcie przekonani, że każda osoba w szkole jest człowiekiem.
Siedemnastolatka już z
daleka zauważyła swoją najlepszą przyjaciółkę – Victorię Brown. Rówieśniczka
jak zawsze prezentowała się niesamowicie – platynowe włosy spływały niczym
strumyk po jej plecach, fiołkowe oczy wędrowały z ucznia na ucznia, duże,
krwistoczerwone usta wygięte były w szczery uśmiech.
Niezwykle piękna nie mogła być człowiekiem. Tak, Victoria
Brown była wilkołakiem.
- Ruby! – wykrzyknęła kiedy jej oczy napotkały czarownicę.
- Victoria, jak dobrze cię widzieć – Ruby odsłoniła swoje
śnieżnobiałe zęby.
- Słyszałaś o nowym
uczniu w naszej szkole? – zapytała przyjaciółka, kiedy znalazły się już z dala
od gapiów.
- Nie.. kto to taki?
- Ah, może ci się nie spodobać – Vicky przygryzła dolną
wargę. Ruby natomiast czekała w milczeniu. – Nowy jest wampirem.. – szepnęła
jej na ucho.
Kolejny wampir.. Już 3
w tej szkole..
Szkoła liczyła 4 czarownice i 2 czarowników – oczywiście
wszyscy taktowali Ruby jak księżniczkę, no, w końcu nią była. 2 wilkołaków – Victoria i jeden chłopak z
klasy niżej. Wilkołaki i czarownice żyli w pokojowych stosunkach. Niektóre
wilki stanęły po stronie czarownic i znienawidziły wampirów, ale niektóre
zostały neutralne. W tym rodzina Victorii.
W szkole grasowało również dwójka wampirów – jeden z klasy wyżej,
którego Ruby nienawidziła z całego serca, oraz jedna dziewczyna z klasy niżej. A teraz kolejna krwiopijca..
- Jest jeszcze coś – powiedziała Vicky, a na jej ślicznej
twarzy pojawił się lekki grymas.
- Hm?
- Będzie z nami chodził do klasy – powiedziała z niepewną
miną, jakby bała się, że Ruby wybuchnie.
Ale ta tylko skinęła głową.. . ‘Chodził’, znaczy, że jednak chłopak
- I tak każdy uczeń ma inny plan lekcji – kąciki ust
czarownicy powędrowały ku górze.
- Tak, masz racje – skwitowała srebrnowłosa. – Sprawdziłam
kiedy masz z nim lekcje. – pogrzebała w kieszeni czerwonych rurek i wyjęła mały
skrawek papieru.
- Już miałam nadzieję, że w ogóle – mruknęła Ruby.
- Matematyka, historia, angielski, chemia i biologia..
- Co?! – krzyknęła Ruby, pewna, że jej oczy właśnie stały się
bardziej srebrne. Potomkowie Crystal, pierwszej czarownicy już tak mieli, gdy
się wściekali.
Siedemnastolatka była naprawdę wkurzona. Nawet z Vicki miała
tylko historię i geografię. A z krwiopijcą musiała dzielić klasę, aż w czasie
pięciu lekcji. Nie była pewna czy to wytrzyma..
- Oh, Ruby, daj spokój, może on nie będzie jak inne wampiry..
– powiedziała Victoria i już wiedziała, że zrobiła ogromny błąd.
- Nie rozumiesz, że wszystkie wampiry są takie same?! Tak
trudno zrozumieć, że zabili moich rodziców? – z oczu siedemnastolatki zniknęła
zieleń i stały się całe srebrne. Nietrudno było zobaczyć w nich złość.
- Ruby, ja.. ja nie chciałam.. Przepraszam..
- Tak, ale skąd ty to możesz wiedzieć. – kontynuowała Ruby,
nie zwracając uwagi na słowa przyjaciółki. – Twoi rodzice są cali i zdrowi, a
na dodatek trzymają stronę tych.. Tych krwiopic! Tak samo zresztą jak ty!
- Ah tak? – tym razem również Vicky
puściły nerwy. – Nie zapominaj, że moja rodzina żyje w pokojowych stosunkach i
z czarownicami , i z wampirami. To jest chyba najwłaściwsza droga, nie sądzisz?
My, nieśmiertelni, powinniśmy trzymać się razem! Chcesz doprowadzić do wojny?
Jedno twoje skinięcie, a rzesza czarownic stanie do walki. Ale czy to jest dobre
rozwiązanie?
Ruby zatkało. Jej przyjaciółka miała
stuprocentową racje.
-
Masz rację. Przeżyje to.. przecież wcale nie musze się do niego odzywać,
no nie? – szepnęła Ruby, a jej oczy znów przybrały barwę zielono-srebrną.
Victoria tylko uśmiechnęła się.
- To co teraz mamy? – zapytała
czarownica.
- Hm.. Poniedziałek.. Obie mamy
historię.
Victoria zauważyła jak Ruby się
skrzywiła.
Historia z krwiopicą..
*
Przyjaciółki weszły do klasy. Zajęły miejsce w drugiej ławce
pośrodku klasy. Ruby skubała paznokcie cały czas zaglądając na wszystkich
uczniów szukając nowego. Jednak wszystkie twarze były znajome. Siedemnastolatka
odetchnęła z ulgą.
Cóż, chyba nasz
wampirem jednak zmienił zdanie.. Uśmiechnęła się
gorzko.
- No cóż – doszedł je głos nauczyciela historii, zwykłego
śmiertelnika. – Słyszałem o nowym uczniu, ale najwidoczniej się nie zjawi..
No tak. Szkoła w Los Angeles nie tolerowała spóźnień uczniów.
- I baaaardzo dobrze – mruknęła Ruby, przez co dostała
kuksańca od Victorii.
Jednak w tej samej chwili drzwi klasy szybko się otworzyły.
Stanął w nich ‘nowy’.
Wszystkie oczy zwróciły się na niego. Serce Ruby zabiło
szybciej.
Gdzieś go już widziała…
Chłopak był niezwykłej urody – wysoki i wysportowany. Włosy
koloru zboża sterczały we wszystkie strony, jednak nie wyglądało to
niechlujnie. Wręcz przeciwnie. Głębokie, błękitne oczy wędrowały z ucznia na ucznia, aż napotkały
wzrok Ruby.
Jej serca zbiło szybciej. Teraz była już pewna z skąd znała
tego chłopaka.
Jej sen.
Szybko odwróciła wzrok chwytając długopis i udając, że
zapisuje jakieś notatki. Niestety, ręce tak jej drżały, a serce łomotało, że z
hukiem położyła go na stoliku, a wszystkie oczy skierowały się w jej stronę.
- Ruby, co się z tobą dzieje? – zapytała widocznie zatroskana
srebrnowłosa przyjaciółka.
Jednak siedemnastolatka jej nie odpowiedziała. Pochłonęły
ja myśli – blond włosy chłopak, wielka
sala, ołtarz, przepiękna suknia ślubna, płacząca babcia Amber.
I nagle cały sen nabrał sensu.
------------
Elo :D.
mam nadzieję, ze rozdział się podobał.
BARDZO PROSZĘ O POZOSTAWIENIA KOMENTARZA.
Miłego długiego weekendu! :D
Jej świetny jest !!!
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na nexta :)
Kurcze zaciekawiłaś mnie, nie będę ukrywać, że uwielbiam opowiadania o wampirach, wilkołakach, czarownicach i innych mrocznych stworach. Przeczytałam o tym sporo książek i powiem ci szczerze, że już teraz na podstawie tego rozdziału można śmiało je z nimi porównywać.
Także nawiasem mówiąc jedną wierną fankę już masz :)
Extra! *.* Masz talent! Nie moge się doczekać następnego rozdziału ♥
OdpowiedzUsuńBomba! :D Zgadzam sie z komentarzami powyźej ;)
OdpowiedzUsuńHeeej .. rozdział super , exstra i co tam może jeszcze być ^^
OdpowiedzUsuń