wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział III ,,Królewska krew".



            Ruby siedziała w jadalni. Jedną ręką opierała swój podbródek, drugą maczała łyżkę w talerzu pełnym mleka. Nie miała ochoty jeść. Nawet z trudem przekonała się do pójścia do szkoły. A wszystko przez to, co stało się w środku nocy.
Kolejny dziwny sen.
Piękna  dziewczyna, o elfiej twarzy, króciutkich ciemnych włosach uciekała przebijając się przez chaszcze w dużym lesie. Na czerwonej od wysiłku twarzy spływały  krople potu, jeansy i  kurtkę miała rozdarte w niektórych miejscach, gdzie można było zobaczyć wielkie, głębokie rany. Mimo ciężkiego i nieregularnego oddechu krzyczała ile sił, wzywała pomocy i błagała o litość. Głos miała przepełnionym nieograniczonym bólem i strachem. Biegła, cały czas odwracając się za siebie. Potknęła się o gałąź leżącą na ziemi. Upadła. Do jej oczy napłynęło więcej łez. Teraz Ruby widziała dokładnie jej oczy – duże, jasnoniebieskie okolone długimi rzęsami. Biła w nich magia, jaką mają tylko czarownice. Była jedną z nich. Należała do świata czarownic..
Obraz znikł.
            Scena nie zmieniła się, ale zapadła ciemność. Słychać było tylko krzyki dziewczyny, niezrozumiane błagania, a nawet łacińskie zaklęcia obronne. Ale nie podziałały.. Jakieś intensywne kroki zbliżały się do czarownicy. Mocne, przepełnione siłą. Jakby od zwierzęcia. Ale wtedy dziewczyna dałaby sobie z nim radę. To musiał być nieśmiertelny. I wtedy Ruby przyszła namyśl tylko jedna istota – wampir. Wampir, który chciał dopaść czarownice, tak jak kilkanaście lat temu zrobili to z jej rodzicami. I mimo, że ciągle spała ogarnął ją ogromny gniew, który nawet zagłuszył krzyki dziewczyny w śnie. Ale nagle nastąpiła zupełna cisza. Krzyki zamieniły się w szepty, a kroki ustąpiły. Ruby już myślała, że istota zostawiła czarownice, ale w ułamku sekundy nieśmiertelny odbił się od ziemi i skoczył na dziewczynę. Zaatakował. Krzyki krótkowłosej przyprawiły Ruby o dreszcze. Przepełnione nieograniczonym bólem, jakby najgorsze tortury. Po policzkach księżniczki czarownic popłynęły łzy.
I w takim stanie właśnie się obudziła.
Nie czekając ani dłużej pobiegła do swojej babki opowiadając jej o wszystkim. Ta natychmiast udała się do całej rady starszych nakazując pójście do szkoły i nie mówić nikomu o dziwnym śnie.
Tak więc siedemnastolatka siedziała w jadalni rozmyślając o tym wszystkim. Oczywiście nie każdy sen był tym proroczym, ale mimo tego obowiązkiem Ruby było zawiadomić o zastałej sytuacji królową. Modliła się w duchy, żeby to był zwyczajny koszmar. Ale czy można mieć koszmar o jakiejś czarownicy, której się nigdy nie widziało?




*




Zgodnie z nakazem babki Ruby poszła do szkoły. Tak naprawdę spóźniła się na pierwszą lekcję, a raczej specjalnie nie przyszła, ponieważ był to angielski, gdzie musiała by dzielić klasę z nowym wampirem.
Nie powiedziała również nikomu o śnie. Nikomu, nawet Viktorii. Mimo, ze była jej najlepszą przyjaciółką, nie zawsze okazywała zrozumienia. Zwłaszcza, że jej rodzina wychowała ją na neutralną osobę, która jest nastawiona pokojowa i do wampirów, jak i do czarownic. Pewnie nawymyślałaby, że to pewnie jakieś zwierze zabiło krótkowłosą czarownice. Ale Ruby była pewna, że to wampir.
Siedziały na drewnianej ławce. Była akurat przerwa na lunch, ale one postanowiły zostać w szkole.
- Jak tam przygotowania na bal? – zagadnęła Ruby.
- Dalej czekam – westchnęła Viktoria.
Oczywiście czarownica wiedziała o co chodzi. Viktoria miała nadzieję, że Rodger Finnister – starszy chłopak o czarnych włosach i oczach, który od zawsze był celem Vicky, zaprosi ją na bal, jak zrobił to zeszłego roku.
Ruby chciała trochę dokuczyć przyjaciółce, kiedy koło nich stanęła Jessica Wood – wampir. Była rok młodsza od nich. Miała jasną karnacje, co doskonale kontrastowało się z kruczoczarnymi włosami i niebiesko-zielonymi oczami. Kiedyś ona i Viktoria były przyjaciółkami, przez fakt, że ich rodzice się przyjaźnili, ale zmieniło się to, gdy dwójka wampirów zabiło Sapphire oraz Jamesa Mallory. Wtedy Vicky stała się wierna Ruby i nie utrzymywała kontaktu z wampirzycą.
Ruby spiorunowała Jessice wzrokiem.
Czego ona tu szuka?
- Czego chcesz? – zapytała Mallory.
Wampirzyca spojrzała na nią pogardliwie.
- Nie przyszłam do ciebie – syknęła, po czym odwróciła się w stronę Victorii. – Słuchaj, mam sprawę..
Vicky wysłała jej pytające spojrzenie.
- Mam problemy z historią. Słyszałam, że ty bardzo dobrze sobie z nią radzisz…
Ruby kątem oka spojrzała na zaskoczoną minę przyjaciółki. Uśmiechnęła się pogardliwie, wiedząc, że Victoria odmówi.
- Wiem, że między nami ostatnio nie było tak dobrze – ciągnęła. – Ale może mogłabym wpaść i byś mi pomogła?
Ruby nie wytrzymała i wybuchła śmiechem. Obie dziewczyny spojrzały na nią pytająco. Viktoria dotknęła ją za ramie, po czym odwracając się do wampirzycy wysłała jej złośliwy uśmiech.
- Przepraszam cię, ale nie mam czasu – powiedziała.
Jessica obrzuciła ją pogardliwym spojrzeniem. Nie odpowiedziała, tylko odwróciła się na piecie i ruszyła korytarzem.
- Zaraz wracam – szepnęła Viktoria. – Idę do łazienki.
            Ruby skinęła głową. Jej przyjaciółka ruszyła korytarzem. Teraz miała szanse, by przemyśleć dzisiejszy sen. Nic nie wpadało jej do głowy. Po co wampir miał zabijać czarownice? Jeszcze bardziej pogorszyć stosunki tych dwóch światów?
            Siedemnastolatka patrzała pustym wzrokiem na wracających z lunchu uczniów szkoły w Los Angeles. Uwagę jej przybił nowy wampir – włosy koloru zboża, duże błękitne oczy, nienaturalna piękność. Wszystkie wampiry, wszystkie istoty nadprzyrodzone, odznaczały się sprytem, mądrością i niesamowitą urodą. Ale on… Go się nie dało opisać. Był idealny. A raczej byłby, gdyby nie biła od niego wampirza moc.
            Chłopak wyczuł chyba na sobie wzrok Ruby i odwrócił się w jej stronę. Spojrzał w jej oczy. Ale tym razem dziewczyna zareagowała. Niechętnie zmusiła się, by odsunąć wzrok. Ale jej umysł nadal przyćmiewał ów wampir.
            I wszystko nabrało nowego sensu.
            Wampir przeprowadził się do las Angeles dwa dni temu lub po prostu zmienił szkołę. Wiedział, ze Ruby jest księżniczką, więc próbował się z nią zaprzyjaźnić, ale nienawidził czarownic, tak jak ona nienawidzi wampirów. Dlatego dzisiejszej nocy zabił jednego z przedstawicieli świata czarownic. To było ostrzeżenie. Ostrzeżenie, żeby czarownice poddały się.




*




            - Więc uważasz, że za zabójstwem Rose Dolsen odpowiedzialny jest wampir? – zapytała Amber Mallory.
            - Tak właśnie uważam – przytaknęła jej wnuczka.
            Siedziały przy kuchennym stole. Od razu po powrocie Ruby ze szkoły babka opowiedziała jej o wszystkich, a raczej większości spraw, które razem z radą czarownic sprawdziły. Otóż najważniejszą z nich było, że sen Ruby niestety był tym proroczym. Ciało młodej czarownicy – Rose Dolsen, znaleziono w lesie w Las Vegas. Sam fakt, że nowy wampir tak szybko po dokonanym mordzie wrócił na czas szkoły do Los Angeles było prawie niemożliwe, a co dopiero, żeby w tym samym czasie, w dwóch innych miastach zabił kolejną osobę! Bo tak właśnie było. Niedługo po znalezieniu ciała Rose, czarownice z San Francisco odnalazły ciało czarownika, jak się okazało był to potomek jednego z potężniejszych rodów. Dave Gullian został zabity w ten sam sposób jak Rose Dolsen. Oboje wyglądali, jakby zaatakowało ich grupa dzikich zwierząt. Nie mógł być to zwykły zbieg okoliczności. Czarownice na całym świecie ogłosiły natychmiastowy alarm, by żadna czarownica bądź czarownik nie wychodził w nocy z domu.
            - Nie możliwe jest, by w ciągu pół godziny dojechał z Las Vegas do San Francisco. A nawet gdyby, to już na pewno nie zdążył wrócić do los Angeles. A sama mówiłaś, ze widziałaś go dzisiaj w szkole – powiedziała spokojnie babka.
            - To, że od kiedy tu jest zamordowano już dwoje naszych, to też dziwny zbieg okoliczności? – Ruby nie dawała za wygraną. – Może ma jakiś pomocników? A jeśli to potomek tych dwojga wampirów, którzy… - przełknęła ślinę. Nie musiała kończyć, babka wiedziała o co jej chodzi.
            - Nie wiesz, kim on jest? – zaśmiała się Amber.
            - Wiem. Jest zabójcą..
            Babka zaprzeczyła.
            - Z tego, co mi wiadomo, to właśnie ród Temple’ów skazał tych dwoje za śmierć. Wampirzy królewski ród nigdy nie chciał walki czarownic między wampirami. Przez całe szesnaście lat dążyli do pokoju, nie nienawidzą czarownic i nie mają powodu ich zabijać..
            - Królewski ród? – przerwała jej Ruby.
            Babka podniosła do góry głowę. Spojrzała w identyczne oczy swojej wnuczki.
            - John Temple. Oskarżasz o zabójstwa księcia wampirów. – oznajmiła poważnym tonem.




-----------------------
Hallo everyone! :D
 

4 komentarze:

  1. Nareszcie! :3 Weź ile moglam blagac o ten rozdzial? :P Ale mam nadzieje ze w następnym zacznie się jakaś prawa między tą 2? ^^ - MK

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajć.... ciekawie się robi :)
    Książe wampirów i księżniczka czarownic.... hoho... czuje, że będzie się sporo działo :)
    No i oczywiście czekam niecierpliwie na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra :D. Oni muszą być razem (książę i ksieżniczka) *__*. Nie mysle, zeby to John zabijal czarownice, raczej inny wampir (moze ta Jesica?) ;) W każdym razie czekam na kolejny. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. oooooo ! Ale super , fajne :D

    OdpowiedzUsuń