Ruby
odłożyła ostatnią księgę na miejsce. Z zawiedzioną miną pozbyła się kurzu na
koniuszkach palców pozostawionego po nieużywanych przez lata rzeczy. A
dokładniej księg. Z reguły wielkich, ciężkich i starych. Razem z Viktorią przez
kilka dni (a czasem i nocy) przeszukiwały każdy zakamarek domu Mallory’ów w
poszukiwaniu jednej kartki. Małej, starej kartki. Niby zwykłej. Ale dla Świata
Czarownic mogła wiele znaczyć. Kartka, która mogła uratować ich istnienie.
Kartka, która zawierała cenną informacje mogącą położyć kres ostatnim
zdarzeniom. Kartka, w której zapisany był sposób przyrządzenia nieużywanego już
od wieku eliksiru. Eliksir prawdy. Ostatni ich ratunek. Ciecz, która może
pokazać sprawce. Kilka mililitrów, które zakończą to, co się zaczęło.
Amber
Mallory nie zdołała umieścić wszystkich swoich cennych starodruków w sypialni,
dlatego przed wieloma laty kazała wybudować coś w rodzaju biblioteki w piwnicy.
Zwykłe półki, które mieściły z… kilkaset książek? Wszystkie zostały
przewertowane przez dwie nastolatki. Ale w żadnym Ruby & Viktoria nie
znalazły nic o eliksirze prawdy. Nic. Zupełnie jakby nie istniał. Ale młoda
czarownica była pewna, że istnieje. Mimo, że niektórzy już o nim zapomnieli, go
na pewno dało się przyrządzić. Tylko receptura. Potrzebny kawałek papieru z
recepturą żeby odkryć zabójcę. I mimo, że dziewczyna wiedziała, iż w której
księdze musi ona być, nie mogła jej znaleźć.
- A
może po prostu zapytasz babki? -
powiedział wysoki głos, w którym było słychać nutkę przemęczenia.
-
Wiesz, że nie mo-o-o-ogę – ziewnęła Ruby.
– Nie wiem, co by zrobiła, gdyby dowiedziała się, że prowadzę własne śledztwo, ale nie
należałoby to do najmilszych spraw. Wiesz, dla niej to narażanie życia – przy
ostatnich dwóch słowach zgięła dwa palce przy obu rękach.
Viktoria
westchnęła opadając na fotel.
-
Za jej młodości chyba jeszcze robiono takie eliksiry?
Ruby
tylko podniosła ramionach w geście obojętności.
-
To i tak nic nie da. Nie prowadzi żadnych pamiętników. A zresztą,
przeszukaliśmy całą bibliotekę.
-
Właśnie do tego zmierzam – w jej głos wpadła nutka entuzjazmu. Gwałtownie
podniosła się z fotela. – Może trzyma je u siebie? Wiesz, tak dla ostrożności.
Ruby
zaprzeczyła głową.
-
Nie, to nie możliwe. Wczoraj, kiedy poszła na zbiórkę rady przeszukałam jej
pokój. Oprócz księgi o starożytnych zaklęciach nic nie znalazłam.
Przyjaciółka
zrobiła zawiedzioną minę. Obie siedziały w milczeniu, pogrążone we własnych
myślach. Ruby próbowała sobie przypomnieć, że może ominęła jakiś kawałek czy
półkę. Ale zamiast zakurzonych półek w piwnicy jej myśli zatrzymały się na
bukowych półkach w wielkiej bibliotece. Tam, gdzie kilka dni temu ostatni raz
widziała Johna. Gdzie ostatni raz rozmawiali, i gdzie niewidzialna nić ostatni
raz złączyła ich ze sobą.
Od
kilku dni wampir nie pojawiał się w szkole. A w ciągu tych kilku dni na drugim
końcu Ameryki zginął czarodziej. Przypadek? Dziwny zbieg okoliczności? Dla Ruby nie istnieje coś takiego. Dla niej
to zwykły dowód. Niczym brak alibi. Teraz wystarczy tylko wytworzyć ten eliksir,
wlać kilka kropli temu wampirowi i cieszyć się pojmaniem zabójcy. Tylko, albo
aż.
Krążyła
pustym wzrokiem po ciemnej piwnicy. Zauważyła podziurawioną przez robale jedną
z najwyższych półek, migoczącą lampę, jakąś dziurę w ścianie, z której wystawał
mały skrawek papieru, krzesło z podłamaną nóżką… Wait. Co?
- Mam
coś! – krzyknęła patrząc na dziurę w ścianę. Przysypiająca już Viktoria
gwałtownie podskoczyła.
-
Co?
Ruby
podbiegła do ściany. Nawet nie pamiętała jak podniosła się z fotela i jak przemierzyła
kilka metrów piwnicy. Wyjęła kartkę, zżółciałą i podpaloną z boku.
-
Jest, jest, jest! Elixir
of Verum
– przeczytała drobny nagłówek. – Musi być bardzo stary, skoro napisany został
po łacinie. Martwym językiem czarownice
posługiwały się w siedemnastym wieku.
-
Czekaj, co? – Viktoria podskoczyła. – Znalazłaś?
Ruby
skinęła głową, a na jej twarzy zatryumfowało zwycięstwo.
-
Tu pisze, że przyrządzenie jest skomplikowane i trwa od 2 do 12 dni w
zależności od ilości składników -
tłumaczyła Ruby, kiedy już spokojnie
usiadły . – No cóż nie marnujmy czasu. Zacznijmy od dzisiaj.
Okazało
się jednak, ze ,,skomplikowane” to za
mocne słowo. Eliksir był niczym przepis na zupę, a że obie nastolatki były
dobrymi kucharkami, wydawał się prosty. Najgorsze jednak były składniki, gdy w
grę wkraczały rzeczy, które w XXI w. raczej trudno zdobyć. No, bo niby gdzie można kupić np. język
ropuchy czy skrzydło nietoperza? Chyba, że samemu je się w jakiś sposób
zdobędzie..
Ruby
spojrzała na przyjaciółkę z lekkim uśmiechem. Viktoria od razu zrozumiała o co
jej chodzi.
-
Nie, nie ma mowy – jęknęła. – Nie będę ucinać
jakimś gadom języków.
-
Nie musisz. Mam pomysł - odpowiedziała z
łobuzerskim uśmiechem.
*
Po
dwóch dniach miały już wszystkie składniki, w których między innymi znajdowały
się: język, skrzydła, nóżka, krew, kurze
oko etc. Nie, nie zdobyły tego własnoręcznie. Choć w sumie to swoimi rękami
wykradły te rzeczy z laboratorium szkolnego.
Nie było to aż takie trudne. Wystarczyło uruchomić alarm przeciwpożarowy,
a gdy wszyscy opuścili budynek wkraść się do sali.
Ruby
planowała zrobić kilka dawek. Można by było przesłuchać najbardziej
podejrzanych (choć aktualnie tylko jeden przychodził jej do głowy), ale
niestety było to nie możliwe. W laboratorium było po max. 2 rzeczy. A na jedną
dawkę trzeba było mieć właśnie po dwie rzeczy z każdego składnika.. Oczywiście
mogły same je zdobyć, po raz drugi, tylko w inny sposób, ale skąd miały wziąć
jeszcze 2 x 20ml jadu tajpana,
najbardziej jadowitego węża na świecie, nie wspominając, że raczej w
Ameryce się go nie spotka.
-
Dwa obroty w lewo, jeden w prawo… i gotowe!
Ruby
była zadowolona, że udało jej się wytworzyć eliksir prawdy. Miał ok. 300ml,
czyli tyle, ile musiał wypić wampir, wilkołak lub czarownica, żeby mówiła
prawdę przez całe pół godziny i niczego potem nie pamiętała (na ludzi wystarczy
mniej). Aż dziwne, że tyle składników potrzeba było na kubek jakieś gęstej
cieczy. Ostatnim punktem było odstawienie na 24h. Nieoficjalnie: podać je Johnowi
Temple.
------------------------------
Tak wiem, że jest mega krótkie i nudne, ale zapewniam, że cześć II tego rozdziału będzie dłuższa i ciekawsza ;).
Hej! Fajny rozdział szkoda ,że krótki ,ale i tak bardzo wciągający blog. Czekam na następny :D
OdpowiedzUsuń2 rozdział lepszy , ale dwa też są fajne xD czekam z niecierpliwościa na więcej :))
OdpowiedzUsuń