- Ruby, słuchasz mnie? – ręką
Victorii machała przed oczyma siedemnastolatki. Ruby spojrzała na swoją
przyjaciółkę.
- Tak, tak, przepraszam cię –
szepnęła.
Victoria wpatrywała się w Mallory z
troską w oczach. Siedziały na łóżku w pokoju wilkołaka. Ruby starała się
słuchać opowiadań przyjaciółki, ale jej myśli błądziły do wydarzenia z
wczorajszego wieczoru. Próbowała przetrawić tę myśl. Claus wrócił. Jej ojciec
zabija niewinne czarownice jak kilkanaście lat temu. Jej ojciec chce, żeby
dziewczyna przyłączyła się do niego. Jej ojciec pragnie władać wszystkimi
światami. I Ruby czuła, ze tylko ona jest w stanie temu zaradzić.
- Wydajesz się jakaś nieobecna – powiedziała
Victoria przekręcając lekko głowę.
- Przepraszam, jestem trochę
zdenerwowana… zdenerwowana balem.. – skłamała Ruby, starając się by jej głos
brzmiał naturalnie. Spojrzała wyczekującą na srebrnowłosą.
- Jeszcze miesiąc…
- Tak, wiem – odpowiedziała szybko. –
Ale organizacja i tego typu.. sama rozumiesz..
Victoria patrzyła na nią nieufnym
wzrokiem, ale po chwili się uśmiechnęła.
- Z kim pójdziesz? Twarz Victorii
rozpromieniła się. Zawsze z Ruby wyczekiwały balu z wielką determinacją, ale
teraz Mallory miała ważniejsze sprawy na głowie. Nie chciała dać po sobie
poznać, ze jest zajęta czymś zupełnie innym niż planowanie z kim pójdzie na
bal, więc lekko uśmiechnęła się do przyjaciółki.
- Jeszcze nie wiem – wzruszyła
ramionami. – Słuchaj muszę już iść, bo Amber planuje zwołać spotkanie rady.
Podniosła się z łóżka i przytuliła Victorię.
- Do jutra – powiedziała
srebrnowłosa. – I… Ruby, uważaj na siebie.
Ruby skinęła głową i uśmiechnęła się
do przyjaciółki szepcząc coś na pożegnanie. Poprawiła torbę, spadającą z jej
ramienia i wyszła z pokoju wilkołaka.
- Ruby, wychodzisz już? – zapytała
mama Victorii krzątając się po kuchni. Wyglądała prawie identycznie jak
Victoria. Miała długie, platynowe włosy i fiołkowe oczy. Gdyby ktoś jej nie
znał, mógłby ją wziąć za uczennice liceum. Była bardzo miła i czasami Ruby
wydawało się, że mama zastępuje jej matkę. –
Tak – powiedziała siedemnastolatka –
Do widzenia, pani Brown.
- Pa, kochanie – uśmiechnęła się
delikatnie kobieta. Ruby odwzajemniła uśmiech i ruszyła w stronę drzwi.
*
Rada czarownic składała się z
dziesięciu członków oraz królowej. Ruby nigdy wcześniej nie była na żadnym
spotkaniu, ale tym razem babka kazała jej przyjść, mamrocząc, ze to wyjątkowo
ważna sprawa. Rada odbywała się w opuszczonym, starym pałacu, który bardziej
przypominał kościół na przedmieściach Los Angeles. Budowla przypominała styl romański,
chociaż specjalnie nie została tak wybudowana. Gdy Ruby i Amber weszły do
środka, ogarnął je chłód, przyprawiający siedemnastolatkę o gęsią skórkę. Małe
okna nie dopuszczały wiele światła, dlatego wnętrze było oświetlone przez
pochodnie.
Ruby podążała krok w krok za babką,
ciemnym i zimnym korytarzem, ocierając ramionami o jego ściany. Amber otworzyła
drzwi, wpuszczając do korytarza światło. Ruby weszła za nią do sali.
Pomieszczenie miało więcej okien, przez które wlatywały promienie słoneczne oświetlające
twarze osób siedzących w dużej odległości od siebie, na okrągłej ławie.
Siedemnastolatka zliczyła cztery kobiety i pięciu mężczyzn, znaczy, ze
brakowało jednej osoby. Wyglądali na bardzo starych, nawet starszych od Amber.
Babka Ruby stanęła przed czymś, co przypominało ambonę, znajdująca się pomiędzy
ławami, a sama dziewczyna usiadła obok siwowłosej czarownicy, na samym rogu
ławy, by być jak najbliżej pokrewnej.
- Pragnę rozpocząć posiedzenie rady –
powiedziała babka poważnym, ale i energicznym tonem. – Cassandro? – zapytała
zwracając się do kobiety znajdującej się po jej lewej stronie.
Czarownica stanęła. Była niska i
pulchna, miała bystre oczy spoglądające spod ciężkich powiek, a jej ciemne
włosy przykrywał słomiany kapelusz. Spojrzała na wszystkich uczestników.
- Jak wiecie, zwołałyśmy to zebranie
w poważnej sprawie dla naszego świata – mówiła niskim głosem, przedłużając
każdą literę. – Ostatnio zwołaliśmy czerwony alarm, nie z byle powodu. Naszym
istnieniu coś zagraża. Coś lub ktoś. Nie wiemy czym to jest..
- Wampiry... – Ruby usłyszała cichy
głos siwowłosej siedzącej koło niej, ale chyba jedynie ona znajdowała się na
tyle blisko, by to usłyszeć.
- W każdym razie – ciągnęła
Cassandra. – pięć zabójstw w ciągu ostatnich dwóch tygodni to ogromna suma.
Wiemy, ze ten ktoś lub coś nie działał sam. Dowodzą na to miejsca mordowania.
Jesteśmy coraz słabsi, nie wiemy co robić. Nie możemy na to nic poradzić. Po
wielu spekulacjach dotarliśmy do wniosku, ze jest tylko jedno wyjście z całej
sytuacji..
Po sali przebiegły szepty pełne
ożywienia, które z każdą sekunda zdawały się coraz głośniejsze. Nawet Cassandra
mówiła coś do czarownika siedzącego obok. Jedynie Ruby i Amber milczały.
Siedemnastolatka zastanawiała się, po co babka ją tu ściągnęła. Przecież rada +
królowa liczy już maksimum, jedenastu osób, a do tego uczestnik rady musi być
pełnoletni. Co jest takim ważnym powodem, by Ruby pojawiła się na posiedzeniu?
- Cisza – powiedziała Amber. Nie
użyła głośnego tonu, ale surowego i nagle w sali zrobiło się tak cicho, ze Ruby
słyszała własny, nierówny oddech. – Cassandro, kontynuuj.
Czarownica odcharknęła.
- Tak więc, moi drodzy, to jest
jedyny sposób. Wilkołaki muszą się do nas przyłączyć. Na razie nie wiemy, jak
nam się to uda zrobić, ale to nasza jedyna szansa… – urwała. – szansa, żeby
przetrwać.
Ruby spojrzała z niepokojem na babkę,
która wpatrzona w Cassandrę kiwała lekko głową.
- Masz racje, to jedyny sposób –
Amber zamknęła oczy, ale otworzyła usta, by coś jeszcze powiedzieć, jednak cos
jej przeszkodziło.
Drzwi gwałtownie się otworzyły, a po chwili zamknęły z
trzaskiem. Do sali wbiegła drobna postać.
- Oh Amber, serdecznie przepraszam za spóźnienie – szepnęła.
Babka spojrzała na nią i kiwnęła głową.
- Masz?
- Tak, tak, już tu idzie – powiedziała oddalając się pod
drzwi i z niecierpliwością wpatrując się w nie.
Ruby spojrzała na nią. Była bardzo niska i chuda, miała
kruczoczarne włosy i wielkie oczy. Stukała nogą w podłogę.
- Zaraz tu będzie – szepnęła nie odwracając uwagi od drzwi.
Cassandra wysłała Amber pytający wzrok, ale ta nie
zareagowała na niego. Uczestnicy byli cicho i wpatrywali się to w kruchą
czarownicę, to w królową. Kilka spojrzeń utknęło też na Ruby.
I nagle drzwi znowu się otworzyły, nie tak gwałtownie jak
poprzednio, ale delikatnie i wolno.
- Nick, nareszcie – szepnęła kobietą wywracając oczami.
Popchnęła lekko chłopaka, który przed sekundą wszedł do pomieszczenia, w stronę
Amber.
- Witaj, Nicholasie – powiedziała babka, a lewy kącik ust
powędrował do góry.
- Wasza wysokość – szepnął chłopak z skruchą, lekko
skłaniając głowę.
Wszystkie oczy skierowany były teraz na nowego członka. Ruby
też spojrzała na niego. Był bardzo wysoki i muskularny. Miał kruczoczarne włosy
i ciemne, duże oczy oraz wydatne kości policzkowe. Mógł być ciut starszy od
Ruby. Miał na sobie potargane jeansy, zużyte trampki i biały T-shirt. W jego
oczach kryła się tajemniczość i odwaga.
- Siadaj Nicholasie – powiedziała Amber, a chłopak posłusznie
zajął miejsce między jakimś mężczyzną, a drobną czarownicą. Ruby spojrzała na
obu, byli zdumiewająco podobni po twarzy, mimo, ze na tej od kobiety pojawiły
się już zmarszczki. Matka i syn, pomyślała.
- Amber, co robi tu syn Gabrielli? – zapytała Cassandra,
odwracając wzrok do chłopaka. Ruby podążyła za jej wzrokiem. Nick bawił się
swoimi palcami. Siedemnastolatka teraz zauważyła, ze był naprawdę przystojny.
Babka zmierzyła po kolei każdego członka rady, aż jej wzrok
nie zatrzymał się na Ruby. Patrzały sobie przez kilka sekund prosto w oczy.
- Wszyscy wiecie, że jestem już stara – powiedziała wolniej
niż zawsze, jakby chciała, żeby sens tych słów dotarł do wszystkich. – Nie będę
żyła wiecznie na tej ziemi. Kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym zasnę
wiecznym snem..
- Do czego zmierzasz? – zapytał któryś z mężczyzn marszcząc
brwi.
- Ja nie będę żyła wiecznie, ale nasz Świat tak – ciągnęła. –
I ktoś musi nim rządzić. Mojej córki nie ma, dlatego następczynią tronu jest
Ruby.
Wszystkie oczy skierowały się na dziewczynę, która spuściła
wzrok.
- Jest jedyną następczynią, nikogo przed nią ani po niej nie
ma. Jak sami mówiliście, ktoś lub coś poluje na czarownice.
Cassandra pokiwała głową, a Ruby wydawało się, jakby ktoś z
uczestników szepnął ,,krwiopice”
- Dlatego nic nie może się jej stać. Gdy coś się stanie Ruby,
cała nasza monarcha rozpadnie się, dzieląc nasz Świat na części tych dobrych i
tych złych. A to oznacza tylko jedno: koniec.
Ruby spojrzała na babkę z rozszerzonymi oczami. O czym ona do
cholery mówiła?
- Ale co z tym wspólnego ma Nick? – zapytała Gabriella,
przerzucając pasma czarnych włosów na plecy.
Amber uśmiechnęła się lekko.
- Długo zastanawiałam się co zrobić, by uchronić moją wnuczkę
przed złem. Moje myśli krążyły wokół jednego. Musiałam znaleźć kogoś, kto
ochroni ją przed ciemnymi mocami. Kogoś odważnego, lojalnego, wiernego i
silnego – spojrzała na Nicka. – I wtedy przypomniałam sobie jak Gabriella
chwaliła przede mną swojego syna.
Drobna czarownica zarumieniła się i spuściła wzrok.
- Jeśli to co mówiła o chłopaku jest prawdą, to Nicholas
nadaje się perfekcyjnie do obrony Ruby przed złem.
Amber podeszła do Nicka, który stanął jak na komendę. Babka
wydawała się przy nim wzrostu krasnala.
- Muszę być pewna swojego wyboru – szepnęła. – Wiec pytam się
przy świadkach – wskazała ręka na krąg uczestników. – czy ty, Nicholasie Bishop,
zgadzać się chronić mojej wnuczki, Ruby Mallory?
Chłopak spojrzał kątem oka na siedemnastolatkę.
- Zgadzam się – szepnął.
- Czy przyrzekasz chronić ją przed złem, pokazywać dobrą
ścieżkę, ochraniać jej duszę i ciało, a w razie potrzeby oddać za nią życie?
Ruby wpatrywała się w to z rozchylonymi ustami. Oddać życie?
Nieświadomie przeczyła głową, nie chciała, by ktoś umarł z jej powodu. Ale
chłopak skinął lekko głową.
- Przyrzekam.
Amber uniosła kąciki swoich ust do góry.
- A zatem, mam zaszczyt uczynić cię, Nicholasie Bishop, obrońcom
Ruby. Liczę na ciebie, mam nadzieję, ze moja decyzja była słuszna, a ty
podołasz wzywaniu.
Chłopak zamknął oczy i schylił głowę. Babka odwróciła się od
niego stawając przed amboną.
Ruby patrzyła na chłopaka. Promienie słoneczne oświetlał jego
przystojną twarz. Otworzył oczy i zaraz jego wzrok utknął w Ruby. Patrzyli się
na siebie przez kilkanaście sekund, nie mrugając ani nie odciągając wzroku. Po
prostu wpatrywali się w swoje oczy. Siedemnastolatka zauważyła, że są one mocno
czarne, tak, ze nie było widać jego źrenicy. A potem kąciki ust chłopaka
powędrowały w górę, zaskakując dziewczynę, która z wszystkich emocji nie
zdąrzyła mu odpowiedzieć tym samym, gdy
usłyszała głos babki.
- Przepraszam, że was tak nie uprzedziłam o tym zajściu –
zwróciła się do uczestników. Ci byli równie zaskoczeni jak Ruby, nawet
Cassandra bacznie obserwowała nowego chłopaka niepewnym wzrokiem. – Nie o tym
przyszliśmy tu porozmawiać. Cassandro?
Kobieta odwróciła wzrok od Nicka i wysalała pytający wzrok na
Amber.
- Zechcesz kontynuować?
Cassandra zmarszczyła na ułamek sekundy brwi.
- Ah tak, tak. O czym to myśmy.. – stanęła poprawiając słomiany
kapelusz. Ruby pomyślała, ze czarownica pewnie tak przejęła wydarzeniem sprzed
chwili, ze zapomniałą już po co tak właściwie rada się spotkała.
Amber spojrzała na nią wyczekująco.
- Otóż, jak już mówiłam – zaczęła stara czarownica. – naszym jedynym
sensownym rozwiązaniem w tej sprawie jest przyłączenie świata wilkołaków do
naszego. Doskonale wiemy, ze są oni neutralni w stosunku do naszego świata, jak i świata wampirów. Ale
nadchodzi wojna, którą poprzedzi bitwa. Jeśli wilkołaki się do nas przyłączom,
szansa naszej wygranej w obu przypadkach wzroście. Bez ich pomocy nie wygramy…
Ruby starała się by sens słów Cassandry trafił do niej, ale
już po kilku zdaniach całkowicie przestała jej słuchać. Skupiła się na
chłopaku, który ma być jej obrońcą, jak powiedziała Amber. Czy to oznacza, że
Nicholas będzie jak jej cień, cały czas za nią, gotowy oddać swoje życie by
ocalić jej?
- …Jest też wiele przeciwwskazań całkowitego zjednoczenia się
z wilkołakami – ciągnęła czarownica. – będą chcieli zapłaty za pomoc i to dość
sporą, a na dodatek…
Ruby zauważyła, ze chłopak podobnie jak ona nie potrafi
skupić się na słowach Cassandry. Cały czas wpatrywał się w swoje palce. Raz
zerknął na siedemnastolatkę, ale gdy zauważył jej wzrok, palce stały się jego
ponownym zainteresowaniem. Specyficzny, pomyślała Ruby. Nick wydawał jej się
inny. Nie tyle z wyglądu, chociaż nie znała nikogo o tak czysto czarnych
oczach, ale zarazem i głębokich, ani o tak przystojnej twarzy, no może pomijając
Johna. Ale w wewnątrz tez wydawał się być inny. Mimo, ze Ruby go nie znała,
czuła to. Tak jak przy Clausie czuła otaczające go zło, tak teraz czuła pełno
dobra w powietrzu.
- …Jest jeszcze jedna ważna kwestia, którą chciałabym poruszyć
– powiedziała Cassandra ściszając głos. Ruby spojrzała na nią. Stara czarownica
wymownie spojrzała na Amber. Babka, słysząc jej myśli pokiwała głową.
- Myślę, ze ta część zebrania jest bardzo poufna –
stwierdziła. – Mogą w niej uczestniczyć jedynie czarownice i czarownicy z rady.
Ruby, Nicholasie? – spojrzała najpierw na dziewczynę, później an chłopaka.
Ruby zrozumiałą o co jej chodzi. Nie chcieli by słyszała o
czym mówią. Kiwnęła tylko głową do babki i stanęła z ławki. Otworzyła ciężkie, wpuszczając
do korytarza trochę światła, po czym ruszyła w stronę wyjścia. Drzwi za nią
ponownie się otworzyły. Siedemnastolatka wiedziała, kto kroczy zaraz za nią,
ale nie zatrzymywała się w ciemnym korytarzu.
Słyszała jego kroki. Szedł tą samą szybkością co ona, zachowując
tę samą odległość. I tak przez całe kilka minut, gdy Ruby podbiegła to drzwi wyjściowych
i z hukiem je otworzyła. Zatrzymała się mrugając, by przyzwyczaić się do jasności
panującej na zewnątrz.
Obróciła się i spojrzała na Nicka, który zamykał delikatnie
drzwi. Obserwowała każdy jego ruch, robił wszystko powoli i starannie, w
zupełnym przeciwieństwie niż Ruby.
- Słuchaj – powiedziała, kiedy jego wzrok natknął jej. Stał
kilka metrów od niej, krzyżując ręce na klatce piersiowej. – Skoro mamy spędzać
z sobą każdą wolną chwilę, to chcę…
- Masz racje – przerwał jej, robiąc krok do przodu. –
porozmawiajmy.
----------------
Hej, liczę na pozostawiony komentarz. Z góry dziękuje :)
uuuu dawaj nexta *_*
OdpowiedzUsuńBoskie kocham to co piszesz! Twój blog jest mega ciekawy! Codziennie zaglądam czy nie dodałaś nowego rozdziału :* Pisz jak najszybciej kolejny, cholernie nie mogę się doczekać go!
OdpowiedzUsuń