piątek, 31 maja 2013

Rozdział II ,,Niewidzialna nić".



- Powiesz mi wreszcie dlaczego tak nagle wybiegłaś z klasy? – głos Victorii wydawał się opanowany i spokojny, ale łatwo było w nim wyczuć nutkę zniecierpliwienia.
            Siedziały na podłodze oparte o szaro-niebieskie szafki. Głos srebrnowłosej odbijał się echem po pustym korytarzy szkolnym. Ruby oparła głowę o kolana topiąc się we własnych myślach. Wiedziała o co przyjaciółka pyta, ale nie odpowiadała z prostego powodu – sama nie znała odpowiedzi.
            Sprawy same wymsknęły się spod kontroli. Z jednej strony wszystko miało sens, z innej wydawało się niedorzeczne. Najpierw dziwny, proroczy sen, z którego nie można było nic zrozumieć. Później nowy uczeń okazał się być wampirem, a na dodatek chłopakiem z owego snu! Żeby było tego mało, gdy tylko jego niesamowicie błękitne oczy wyłapały wzrok Ruby czarownica poczuła między nimi więź. Trawa krótko, bo siedemnastolatka szybko odwróciła wzrok, ale nie mogła przecież udawać, że nic się nie stało. To było bardzo dziwne, nawet dla niej – czarownicy wywodzącej się z linii prostej od pierwszej wiedźmy na świecie. Ruby poczuła wtedy jakby znała tego chłopaka od zawsze. Jakby znał wszystkie jej tajemnice i sekrety, a ona jego. Przecież to głupie, nie wiem nawet jak ma na imię..
            - Czy ty mnie w ogóle słuchasz? – przyjaciółka wymachiwała swoimi szczupłymi palcami przed oczami Ruby.
            - C-co? Eem.. tak, słucham.
            - W takim razie pytam po raz setny: dlaczego wybiegłaś z klasy?  - Vicky spojrzała prosto w zielono-srebrne oczy czarownicy. Była sprytna i dobrze wiedziała, że Ruby nie potrafi kłamać w tzn ‘ żywe oczy ‘.
            Jednak Mallory pod pretekstem przetarcia oczu odwróciła wzrok wpatrując się w ścianę koloru kawy z mlekiem.
            - Przecież wiesz.. – zaczęła naturalnym głosem. Zawsze żałowała tego, że nie miała zdolności aktorskich. Chciała powiedzieć przyjaciółce o śnie, ale te słowa nie mogły przejść przez jej gardło. Po prostu bała się, że Victoria będzie drążyła ten temat tak długo, aż Ruby nie znajdzie racjonalnego wyjaśnienia.
            - No właśnie nie wiem. I nie wkręcaj mi kitu! – pokiwała groźnie palcem, na co Ruby zachichotała, ale już po chwili jej wyraz twarzy się zmienił.
            - Wampir.. – odburknęła.
 Przez chwilę panowała cisza, więc Ruby kątem oka spojrzała na Victorię. Ta wpatrywała się w turkusowe trampki zagryzając dolną wargę. Uff, uwierzyła..
            - Wiem, że ci ciężko – zaczęła Vicky biorąc przy tym cały zapas powietrza. – ale chyba powinnaś dać mu sza..
            - Wiem – przerwała jej Ruby. – Oprócz tego, że usiadł centralnie ławkę przed nami to przeżyje – zmusiła się na uśmiech.
            - Wiesz, że to było jedyne puste miejsce – zachichotała przyjaciółka. – A tak w ogóle to całkiem przystojny ten wampir..
            - Vicky! – Ruby starała się, by jej głos brzmiał groźnie, ale zamiast tego wybuchła gromkim śmiechem, za co dostała kuksańca w bok. - Nie wiem jak tobie, ale mi ja mam za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Urywamy się?
            - Jeszcze pytasz? – Victoria zachichotała śmiesznie poruszając brwiami. – Jestem głodna jak wilk..



*


            Już chwilę później nastolatki siedziały w swojej ulubionej pizzerii, gdzie oprócz pizzy można było kupić inne fast foody i desery. Tym razem zamówiły po kilku gałkowych lodach w pucharku.
            Czarownice jadły zwyczajne, ludzkie jedzenie. Wilkołaki za to, jadły ‘normalnie’, gdy były pod postacią człowieka, lecz gdy tylko się przemieniły w wilki ich żołądek trawił tylko surowe mięso. Natomiast wampiry odżywiały się krwią. Tylko tym. Z tego co Ruby wiedziała, musiały przynajmniej raz dziennie wypić trochę tej czerwonej cieczy.
            - Idziesz na tegoroczny bal? – zapytała Victoria oblizując łyżkę z bitej śmietany.
            - Nie wiem, zobaczy się..
            - Oh Ruby, będzie fajnie!
            - Mhm, oprócz tego, że akurat wtedy wypada pełnia księżyca – zachichotała czarownica.
            - Urwiemy się przed północą – srebrnowłosa wzruszyła ramionami. – A poza tym każdy chłopak dałby się zabić, żebyś tylko z nim zatańczyła.
            - Pożyjemy zobaczymy.. – odpowiedziała połykając kawałek jagodowego lodu, aż jej mózg się ‘zamroził’.
            - Bez ciebie nie pójdę i wtedy będziesz miała mnie na sumieniu, że zrujnowałaś mi wieczór..
            Szantaż?
            - Albo uchronię ludzi, żeby nie zobaczyli cię w postaci wilka – dogryzła Mallory.
            - Ruby.. – Brown zrobiła oczy niczym kot ze Shreka. – Dla mnie..?
            Dziewczyna wybuchła niepohamowanym śmiechem.
            - Jeśli nie będzie tam żadnego wampira, to pójdę – skwitowała Ruby.
            - A może być jeden?
            Ruby spojrzała w duże, fiołkowe oczy przyjaciółki.
            - Oh, no dobrze..
            - Wiedziałam! – uśmiechnęła się rówieśniczka. – Kocham cię, Ruby!



 *



Ruby Mallory odprowadziła przyjaciółkę, po czym postanowiła pójść do domu. Przechodząc koło szkoły przypomniała sobie, że zostawiła w niej swoją torbę, gdy tak nagle wybiegła z klasy. Minęła 16, a więc koniec lekcji.
Powoli podeszła pod klasę upewniając się, że nikogo w niej nie ma. Otworzyła skrzypiące drzwi i weszła do środka. Podbiegła do drugiej ławki, na której powinna leżeć biała torba dziewczyny. Tymczasem nie było tam najmniejszego śladu po niej.
Nastolatka przeklęła pod nosem rozglądając się po klasie.
Nic.
Podeszła do biurka odsuwając papiery  historyka.
Boże, jaka ja głupia. Szukam torby pod kartkami!
Zrobiła rasowego facepalm’a jednocześnie śmiejąc się z swojej głupoty.
No nic, zapytaj jutro.
Już chciała wyjść, gdy drzwi do klasy delikatnie otworzyły się i stanął w nich ‘nowy’.
Cholera, wampir..
Wyglądał tak jak dzisiejszego poranka – przystojny i wysportowany, ubrany w lekko starte jeansy i czarną bluzę z złotymi włosami sterczącymi we wszystkie strony.
            - Um, cześć – powiedział wyraźnie zaskoczony obecnością siedemnastolatki.
            Ruby nie odpowiedziała. Stanęła jak wryta. Serce waliło jej jak młotem – została sama w klasie, w prawie pustej już szkole z wampirem. Z osobą tej samej rasy, co piętnaście lat temu zabiła jej rodziców.
            Może zacznę drżeć się jak oszalała, aż ktoś usłyszy i sprowadzi pomoc? Albo szybko pobiegnę w stronę drzwi.. tak, ale czemu są tak daleko?
            Musiałaby minąć chłopaka żeby dobiec do drzwi. Ale jej nogi były jak z waty i nie mogła się ruszyć.
            - Ty jesteś tą dziewczyną, z którą mam historie? – zapytał szczerząc śnieżnobiałe zęby.
            Dziewczyna skinęła niepewnie głową.
            Spojrzała prosto w oczy chłopaka i wtedy znowu to się stało. Niewidzialna nić przyciągała ich do siebie, jak gdyby znali się od wieków, wiedzieli o sobie wszystko i.. I byli sobie przeznaczeni..
            Klasa powoli rozmazywała się. Cały świat przestał istnieć. Liczył się tylko on. Wiedziała, że chłopak czuje to samo. Ale nie odwracał wzroku. Błękitne tęczówki były jedyną kolorową rzeczą w całym otaczającym ją szarym wszechświecie. Przepełniała je miłość i spokój. Siedemnastolatka doznała przypływu szczęścia zapominając przez chwilę, że chłopak jest wampirem.
            Istotą, która zabija niewinnych ludzi.
            Istotą, która zabiła jej rodziców.
            Istotą, której tak bardzo nienawidziła.
            Ruby wiedziała, że tak już dłużej nie może być. Jej serce przepełniała nienawiść do tych istot i żaden chłopak nie mógł tego zmienić. Przynajmniej tak myślała.
 Odchrząknęła z trudem odwracając wzrok na białe adidasy wampira.
Postanowiła udawać, że nic się nie stało, niczego dziwnego pomiędzy nimi nie zauważyła. Blondyn gapił się na nią z lekko otwartymi ustami, ale już po chwili oprzytomniał.
            - Wybacz, nie przestawiłem się – powiedział drapiąc się po głowie. Jego ręka wystrzeliła w stronę czarownicy.
            Nie, nie, nie!
            Ruby nie chciała znać jego imienia. Samo patrzenie się na niego było wielkim błędem, nie wspominając o patrzeniu mu prosto w oczy i niewyjaśnionych skutkach tego. Może wydawać się to dziwne, ale siedemnastolatce wydawało się, że od tego się wszystko zaczyna – najpierw chłopak wyjawia swoja imię. Potem ‘przypadkiem’ spotyka Ruby na korytarzu i próbuje sobie z nią pogawędzić. Na każdym kroku chodzi za dziewczyną myśląc, ze są co najmniej jakimiś najlepszymi przyjaciółmi. Następnie zapraszanie na randki, spotkania etc. Zwykła logika facetów.
            - Nazywam się Jo..
            - Fajnie się z tobą rozmawiało, ale musze załatwić bardzo ważną sprawę – powiedziała zanim wampir zdołał dokończyć zdanie. Starała się by jej ton zabrzmiał krótko i rzeczowo, żeby nie rozpoznał w nim kłamstwa, a Ruby najlepszą aktorką nie była.
            Zgrabnym ruchem ominęła zaskoczonego chłopaka. Byle jak najdalej..
            - Twoja torba jest u woźnego – usłyszała jego głos, ale nie odwróciła się. Szła przed siebie, szybkim , rytmicznym krokiem, zastanawiając się, skąd wampir wiedział czego szukała.

5 komentarzy:

  1. Świetny :)
    Strasznie ciekawi mnie ten wampir i skąd on wiedział o torbie ?
    Wyjście jest jedno : to on zaniósł tą torbę do woźnego ?
    No chyba że umie czytać w myślach....
    Dobra nie będę sobie sama zmyślać :p
    Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo
    Mnie te opowiadanie strasznie wciąga :D
    Wydaje mi się że oni będą razem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bosko !!! *.* Umiesz mnie zaciekawic ! :3 już czekam na 3 rozdział <3 mam nadzieję że oni bd razem.... - MK

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ! To jest czadowe i ciekawe ! Czekam na kolejny !

    OdpowiedzUsuń
  5. aaaaaa. Booooooooooooooooooosssssssskkkoooo <3 <3 <3 !!

    OdpowiedzUsuń