- Powiesz mi
wreszcie dlaczego tak nagle wybiegłaś z klasy? – głos Victorii wydawał się opanowany
i spokojny, ale łatwo było w nim wyczuć nutkę zniecierpliwienia.
Siedziały na podłodze oparte o
szaro-niebieskie szafki. Głos srebrnowłosej odbijał się echem po pustym
korytarzy szkolnym. Ruby oparła głowę o kolana topiąc się we własnych myślach.
Wiedziała o co przyjaciółka pyta, ale nie odpowiadała z prostego powodu – sama
nie znała odpowiedzi.
Sprawy same wymsknęły się spod
kontroli. Z jednej strony wszystko miało sens, z innej wydawało się
niedorzeczne. Najpierw dziwny, proroczy sen, z którego nie można było nic
zrozumieć. Później nowy uczeń okazał się być wampirem, a na dodatek chłopakiem
z owego snu! Żeby było tego mało, gdy tylko jego niesamowicie błękitne oczy
wyłapały wzrok Ruby czarownica poczuła między nimi więź. Trawa krótko, bo
siedemnastolatka szybko odwróciła wzrok, ale nie mogła przecież udawać, że nic
się nie stało. To było bardzo dziwne, nawet dla niej – czarownicy wywodzącej
się z linii prostej od pierwszej wiedźmy na świecie. Ruby poczuła wtedy jakby
znała tego chłopaka od zawsze. Jakby znał wszystkie jej tajemnice i sekrety, a
ona jego. Przecież to głupie, nie wiem
nawet jak ma na imię..
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz? –
przyjaciółka wymachiwała swoimi szczupłymi palcami przed oczami Ruby.
- C-co? Eem.. tak, słucham.
- W takim razie pytam po raz setny:
dlaczego wybiegłaś z klasy? - Vicky
spojrzała prosto w zielono-srebrne oczy czarownicy. Była sprytna i dobrze
wiedziała, że Ruby nie potrafi kłamać w tzn ‘ żywe oczy ‘.
Jednak Mallory pod pretekstem
przetarcia oczu odwróciła wzrok wpatrując się w ścianę koloru kawy z mlekiem.
- Przecież wiesz.. – zaczęła
naturalnym głosem. Zawsze żałowała tego, że nie miała zdolności aktorskich. Chciała
powiedzieć przyjaciółce o śnie, ale te słowa nie mogły przejść przez jej
gardło. Po prostu bała się, że Victoria będzie drążyła ten temat tak długo, aż
Ruby nie znajdzie racjonalnego wyjaśnienia.
- No właśnie nie wiem. I nie wkręcaj
mi kitu! – pokiwała groźnie palcem, na co Ruby zachichotała, ale już po chwili
jej wyraz twarzy się zmienił.
- Wampir.. – odburknęła.
Przez chwilę panowała
cisza, więc Ruby kątem oka spojrzała na Victorię. Ta wpatrywała się w turkusowe
trampki zagryzając dolną wargę. Uff,
uwierzyła..
-
Wiem, że ci ciężko –
zaczęła Vicky biorąc przy tym cały zapas powietrza. – ale chyba powinnaś dać mu
sza..
- Wiem – przerwała jej Ruby. –
Oprócz tego, że usiadł centralnie ławkę przed nami to przeżyje – zmusiła się na
uśmiech.
- Wiesz, że to było jedyne puste
miejsce – zachichotała przyjaciółka. – A tak w ogóle to całkiem przystojny ten
wampir..
- Vicky! – Ruby starała się, by jej
głos brzmiał groźnie, ale zamiast tego wybuchła gromkim śmiechem, za co dostała
kuksańca w bok. - Nie wiem jak tobie, ale mi ja mam za dużo wrażeń jak na jeden
dzień. Urywamy się?
- Jeszcze pytasz? – Victoria
zachichotała śmiesznie poruszając brwiami. – Jestem głodna jak wilk..
*
Już
chwilę później nastolatki siedziały w swojej ulubionej pizzerii, gdzie oprócz
pizzy można było kupić inne fast foody i desery. Tym razem zamówiły po kilku
gałkowych lodach w pucharku.
Czarownice jadły zwyczajne, ludzkie
jedzenie. Wilkołaki za to, jadły ‘normalnie’, gdy były pod postacią człowieka,
lecz gdy tylko się przemieniły w wilki ich żołądek trawił tylko surowe mięso.
Natomiast wampiry odżywiały się krwią. Tylko tym. Z tego co Ruby wiedziała,
musiały przynajmniej raz dziennie wypić trochę tej czerwonej cieczy.
- Idziesz na tegoroczny bal? –
zapytała Victoria oblizując łyżkę z bitej śmietany.
- Nie wiem, zobaczy się..
- Oh Ruby, będzie fajnie!
- Mhm, oprócz tego, że akurat wtedy
wypada pełnia księżyca – zachichotała czarownica.
- Urwiemy się przed północą –
srebrnowłosa wzruszyła ramionami. – A poza tym każdy chłopak dałby się zabić,
żebyś tylko z nim zatańczyła.
- Pożyjemy zobaczymy.. –
odpowiedziała połykając kawałek jagodowego lodu, aż jej mózg się ‘zamroził’.
- Bez ciebie nie pójdę i wtedy
będziesz miała mnie na sumieniu, że zrujnowałaś mi wieczór..
Szantaż?
- Albo uchronię ludzi, żeby nie
zobaczyli cię w postaci wilka – dogryzła Mallory.
- Ruby.. – Brown zrobiła oczy niczym
kot ze Shreka. – Dla mnie..?
Dziewczyna wybuchła niepohamowanym
śmiechem.
- Jeśli nie będzie tam żadnego
wampira, to pójdę – skwitowała Ruby.
- A może być jeden?
Ruby spojrzała w duże, fiołkowe oczy
przyjaciółki.
- Oh, no dobrze..
- Wiedziałam! – uśmiechnęła się
rówieśniczka. – Kocham cię, Ruby!
*
Ruby Mallory odprowadziła przyjaciółkę, po czym postanowiła
pójść do domu. Przechodząc koło szkoły przypomniała sobie, że zostawiła w niej
swoją torbę, gdy tak nagle wybiegła z klasy. Minęła 16, a więc koniec lekcji.
Powoli podeszła pod klasę upewniając się, że nikogo w niej
nie ma. Otworzyła skrzypiące drzwi i weszła do środka. Podbiegła do drugiej
ławki, na której powinna leżeć biała torba dziewczyny. Tymczasem nie było tam
najmniejszego śladu po niej.
Nastolatka przeklęła pod nosem rozglądając się po klasie.
Nic.
Podeszła do biurka odsuwając papiery historyka.
Boże, jaka ja głupia.
Szukam torby pod kartkami!
Zrobiła rasowego facepalm’a jednocześnie śmiejąc się z swojej
głupoty.
No nic, zapytaj jutro.
Już chciała wyjść, gdy drzwi do klasy delikatnie otworzyły
się i stanął w nich ‘nowy’.
Cholera, wampir..
Wyglądał tak jak dzisiejszego poranka – przystojny i
wysportowany, ubrany w lekko starte jeansy i czarną bluzę z złotymi włosami
sterczącymi we wszystkie strony.
- Um, cześć – powiedział wyraźnie
zaskoczony obecnością siedemnastolatki.
Ruby nie odpowiedziała. Stanęła jak
wryta. Serce waliło jej jak młotem – została sama w klasie, w prawie pustej już
szkole z wampirem. Z osobą tej samej rasy, co piętnaście lat temu zabiła jej
rodziców.
Może
zacznę drżeć się jak oszalała, aż ktoś usłyszy i sprowadzi pomoc? Albo szybko
pobiegnę w stronę drzwi.. tak, ale czemu są tak daleko?
Musiałaby minąć chłopaka żeby dobiec
do drzwi. Ale jej nogi były jak z waty i nie mogła się ruszyć.
- Ty jesteś tą dziewczyną, z którą
mam historie? – zapytał szczerząc śnieżnobiałe zęby.
Dziewczyna skinęła niepewnie głową.
Spojrzała prosto w oczy chłopaka i
wtedy znowu to się stało. Niewidzialna nić przyciągała ich do siebie, jak gdyby
znali się od wieków, wiedzieli o sobie wszystko i.. I byli sobie przeznaczeni..
Klasa powoli rozmazywała się. Cały
świat przestał istnieć. Liczył się tylko on. Wiedziała, że chłopak czuje to
samo. Ale nie odwracał wzroku. Błękitne tęczówki były jedyną kolorową rzeczą w
całym otaczającym ją szarym wszechświecie. Przepełniała je miłość i spokój.
Siedemnastolatka doznała przypływu szczęścia zapominając przez chwilę, że
chłopak jest wampirem.
Istotą, która zabija niewinnych
ludzi.
Istotą, która zabiła jej rodziców.
Istotą, której tak bardzo
nienawidziła.
Ruby wiedziała, że tak już dłużej
nie może być. Jej serce przepełniała nienawiść do tych istot i żaden chłopak
nie mógł tego zmienić. Przynajmniej tak myślała.
Odchrząknęła z trudem
odwracając wzrok na białe adidasy wampira.
Postanowiła udawać, że nic się nie stało, niczego dziwnego
pomiędzy nimi nie zauważyła. Blondyn gapił się na nią z lekko otwartymi ustami,
ale już po chwili oprzytomniał.
- Wybacz, nie przestawiłem się – powiedział
drapiąc się po głowie. Jego ręka wystrzeliła w stronę czarownicy.
Nie,
nie, nie!
Ruby nie chciała znać jego imienia.
Samo patrzenie się na niego było wielkim błędem, nie wspominając o patrzeniu mu
prosto w oczy i niewyjaśnionych skutkach tego. Może wydawać się to dziwne, ale
siedemnastolatce wydawało się, że od tego się wszystko zaczyna – najpierw
chłopak wyjawia swoja imię. Potem ‘przypadkiem’ spotyka Ruby na korytarzu i
próbuje sobie z nią pogawędzić. Na każdym kroku chodzi za dziewczyną myśląc, ze
są co najmniej jakimiś najlepszymi przyjaciółmi. Następnie zapraszanie na
randki, spotkania etc. Zwykła logika facetów.
- Nazywam się Jo..
- Fajnie się z tobą rozmawiało, ale
musze załatwić bardzo ważną sprawę – powiedziała zanim wampir zdołał dokończyć
zdanie. Starała się by jej ton zabrzmiał krótko i rzeczowo, żeby nie rozpoznał
w nim kłamstwa, a Ruby najlepszą aktorką nie była.
Zgrabnym ruchem ominęła zaskoczonego
chłopaka. Byle jak najdalej..
- Twoja torba jest u woźnego –
usłyszała jego głos, ale nie odwróciła się. Szła przed siebie, szybkim ,
rytmicznym krokiem, zastanawiając się, skąd wampir wiedział czego szukała.
Świetny :)
OdpowiedzUsuńStrasznie ciekawi mnie ten wampir i skąd on wiedział o torbie ?
Wyjście jest jedno : to on zaniósł tą torbę do woźnego ?
No chyba że umie czytać w myślach....
Dobra nie będę sobie sama zmyślać :p
Czekam na następny rozdział :)
Cudo
OdpowiedzUsuńMnie te opowiadanie strasznie wciąga :D
Wydaje mi się że oni będą razem :)
Bosko !!! *.* Umiesz mnie zaciekawic ! :3 już czekam na 3 rozdział <3 mam nadzieję że oni bd razem.... - MK
OdpowiedzUsuńSuper ! To jest czadowe i ciekawe ! Czekam na kolejny !
OdpowiedzUsuńaaaaaa. Booooooooooooooooooosssssssskkkoooo <3 <3 <3 !!
OdpowiedzUsuń